Spóźnione życzenia
Wierszyka nie posłałembo jestem tak daleko,
za górą gdzieś dziesiątą
i za dwudziestą rzeką.
Próbuję więc uparcie
Ci wierszyk jakiś sklecić,
co gnany mą tęsknotą
z wiaterkiem tam doleci.
Nie będzie mu przeszkodą
śnieżyca, mróz, zawieja,
bo niosą go do Ciebie
ma miłość i nadzieja.
Tak chciałbym Cię odwiedzić
przygarnąć i uściskać,
pogłaskać Twoje ręce
popatrzeć w oczy z bliska.
Usiadłbym „w trzeciej izbie”
już z samiutkiego rana,
przede mną w zwykłym kubku
kawusia zaparzana.
Wsłuchany w twoje kroki
i w kuchni krzątaninę,
myślami bym powrócił
w dzieciństwa krainę.
Zapytał tak jak zawsze
czy czegoś Ci nie trzeba,
o szczęście, łaskę Bożą
pomodlił się do nieba.
Poprosił mego stwórcę
by oko miał na ciebie,
obdarzył dobrym zdrowiem
i pomagał w potrzebie.
Szampana bym Ci przywiózł
torcika moja Ania,
bo urodziny matki
to coś do świętowania.
Na nic jest matce prezent
lub podarunek drogi,
bez dzieci co nie wiedzą
gdzie są rodzinne progi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz