wtorek, 14 października 2014

Jesienne niebo

Zasnuło się niebo rozgwieżdżone
wędrowców tabunami
jak chmury na tle księżyca
gęsi z bocianami


Krzyk ich przez noc się niesie
klekot i gęganie
może to w ich języku
z nami jest pożegnanie


Szpaków już dawno nie ma
opuściły nas, niecierpliwe
słowiki, skowronki, i czajki
i głośne żurawie krzykliwe


Jednym jest tu za zimno
drugim pokarmu brakuje
a może nie lubią bieli
która na polach króluje


Kochają za to zieleń
trawy soczyste na łące
noce z trelami słowików
i ciepłe przyjazne słońce


Lecz mają jak my tęsknotę
co ciągnie i spać nie daje
powrócą tu znowu na wiosnę
zapełnią, parki, pola i gaje

Plagiat!!

 http://kipwa.pl/files/Image/jo6ps530b9ot8r/KPUkaraniepracownika_fmt_full.jpg

Ktoś kopiuje moje wiersze
widzę kupę ich na necie
wstawia sobie na tapety
i na różne inne śmiecie.


Nikt nie pytał mnie o zgodę
z tym porządek zrobię chyba
czy profesor to czy prostak
lub też gruba jakaś ryba.


Poślę mego adwokata
lub wystawię mu rachunek
zdjęcie dodam z odciskami
zbluzgam jego wizerunek.


Posyłając mi E-maila
każdy się zapytać może
jak to znowu mi ktoś zrobi
kara będzie nie daj Boże!

wtorek, 7 października 2014

Bałtyckie złoto



Byliśmy niedawno nad morzem
nad naszym, nie tym co ucieka
gdzie piasek sypki jak mąka
http://zsmi.pl/wp-content/uploads/2012/10/bursztynek2009_11.jpgi słońce łagodnie przypieka

Tam plaża szeroka bez końca
pachnąca ojczyzną, swobodą
z dalą ginącą za horyzontem
kuszącą wolnością, przygodą
 
Tęsknoty budziły w nas statki
za światem pięknym, szerokim
wolni w swoich marzeniach
jak nad nami obłoki

Czuć było oddech morza
słony, jak strudzonego człowieka
w rytm fali pieszczącej brzegi
mierzącej nam czas co ucieka

Idąc wzdłuż jego brzegu
Złota szukaliśmy Bałtyku
w krzyk zasłuchani rybitw
szczęśliwi z fali dotyku

Łzą za życiem drzew starych
jest piękno zawarte w bursztynie
nie czas, śmieć i przemijanie
lecz wiara w wieczne istnienie

Słów układałem melodię
by przelać na papier wspomnienia
chcąc jak na kliszy przeźroczy
ocalić je od zapomnienia

niedziela, 5 października 2014

Babie Lato

Poprzez pola, las, opłotki
przystrojone tak bogato
przy muzyce ptasich treli
Babie zawitało Lato

http://www.pp2ndm.pl/sites/default/files/111208184417pani_jesien.gifJak do ślubu Krakowianka
z koralami z rannej rosy
w suknię z różnorodnych liści
powplatała zboża kłosy

Płynąc na swej przędnej nici
wyruszyły w świat pajączki
tiulem miękkim pokrywając
puste pola, parki, łączki

Z kartoflanej naci dymek
nad ścierniskiem się unosi
krzyk żurawi nad głowami
złotą jesień światu głosi

Coraz częściej zapłakane
budzą nas późne poranki
przed słoneczkiem utrudzonym
zaciągając chmur firanki

Nie tak dawno pełni życia
i my jacyś zasmuceni
choć oderwać nie możemy
oczu od cudnej jesieni

sobota, 4 października 2014

Na starych śmieciach

Gdy wraca się w to miejsce
puls skacze i ciśnienie
domowy mamy obiad
łaskocze podniebienie.

Po starych spacer ścieżkach
choć już nie do poznania
wyblakłych zdjęć przeźrocza
z pamięci nam odsłania.

Szukamy znanych twarzy
wśród tłumu na ulicy
po latach poza domem
się poznać kogoś liczy.

Tu wszystko jest ładniejsze
i deszcz to nie jest woda
noc, z dzionkiem zapłakanym
to piękna jest pogoda.

Jak pielgrzym umęczony
tęsknotą serca gnany
ostoję tu znajduje
by duszy goić rany.

Gdy przeczytacie wiersze
od tych co są daleko
tęsknotę w nich znajdziecie
z łezką pod powieką.

By słabnące baterie
napełnić znów młodością
odwiedźcie dom rodzinny
powita was z radością.

poniedziałek, 29 września 2014

Kamienista droga

Po kamienistej drodze starości
łatwiej się idzie we dwoje
podeprzeć się można jak laską
trosk omijając wyboje.

Wspomnienia ma się podobne
czując swą bliskość wieczorami
miejsca odwiedzając znajome
i wspomnień chodząc drogami.


Na zegar się już nie spogląda
bo czasu się naraz ma wiele
próbując wskazówki zatrzymać
dla wnuków gdy przyjdą w niedzielę.

Brak naraz im celów dalekich
przyszłości się już nie planuje
co będzie gdy kogoś zabraknie
nocami myśl dręczy, nurtuje.

Na Stwórcę się patrzy inaczej
zaczyna im być przyjacielem
bez świętej mszy z organami
czegoś brakuje w niedzielę.

Aż kiedyś zostaje się samym
odchodzi ich bliska osoba
kończąc wędrówkę na ziemi
znajduje swą drogę do Boga.

Żyć próbują teraz dla innych
biorąc na kolana prawnuki
miłość im w serca wpajając
i życia przekazując nauki.

My czując jak czas im ucieka
dzieci, następne pokolenie
składamy im pokłon głęboki
za nasze na świecie istnienie.

środa, 24 września 2014

Twórcze Spotkanie-"Wierszobranie 5"




                            Pol-cafe (Oberhausen)
W przytulnych pieleszach Gdańskiej

„Wena” przycupła w kąciku

wsłuchana w rymów melodię

prozę oraz haiku.



Jak zapach kadzidła w kościele

obecność jej w koło czuć było

gdy martwe pisane słowo

w Poezji naraz ożyło



Na biało-czerwonej ławeczce

poetyckie zasiadły dusze

dławione tremy rękami

stresu przeżywały katusze.



Wzbogacił się polski naród

o wiersze pełne mądrości

o piękno ukryte w szufladach

też może o wieszczy przyszłości



Jan nam poezję zaśpiewał

aż serce do tańca się rwało

słuchać jej mogłem bez końca

wciąż było jej mało i mało.



Do łez wzruszające słowa

z głębi płynące człowieka

tąsknoty w nas obudziły

za życiem co nam ucieka.



W słowach przysięgi zawarte

„Kapitanie mój Kapitanie”

Weny błogosławione ręką

piąte, rodziło się Wierszobranie