poniedziałek, 2 grudnia 2013

Prawo do łez



                                       
Prawo do łez
musi mieć z nas każdy
dorosły czy mały,
tchórz czy odważny.
                                                                         
Łez ze wzruszenia
czy wielkiej rozpaczy,
gdy ciężko na duszy
lub piękno zobaczy.


Tak jak płacz dziecka
bo coś mu się zachce,
lub serce się znajdzie
w miłości pułapce.


Bo naraz odeszło
co w życiu najdroższe,
do nie rozwiązania
są rzeczy tak proste.


Ze szczęścia wielkiego
bo ktoś obok bliski,
lub łzy pożegnania
gdy stoją walizki.

 
Trzeba odwagi
by ktoś je zobaczył,
i swą uczuciowość
nimi zaznaczył.


że nie jest herosem
choć wielki i duży,
lecz słabeuszem
gdy nad nim się chmurzy.


Są bramą otwartą
do wnętrza człowieka,
lub ochronną zasłoną
jak dla oka powieka.

Nocne życie miasta




Snują się miast ulicami
różnych mieszkańców cienie,
strach siejąc oraz zgrozę
polując na życie i mienie.

W dżungli miejskiego życia
gdzie prawa nocy panują,
 chcąc przeżyć i się wykazać
gwałcą, kradną, mordują

Lekkich obyczajów panie
czekają na chętnych miłości,
próbując za pieniądz ugasić
pragnienie ukryte w męskości.

Handlarze prochów, sprzedawczyki
w ciemnej ukryci bramie,
z działkami narkotyku omijają
jasno świecące latarnie.

Mówią że będę miał wizje
głodu powodując katusze,
diabelskim uzależniając towarem
rabują zmysły, ciało i duszę.

Jest jeszcze inna noc w mieście
kusząca reklam neonami,
muzyką klubów, dyskotek
z kawiarni i pubów zapachami.

Gdzie można spacerkiem po rękę
zostawić stres poza nami,
bulwarem nad piękną rzeką
iść w parze z marzeniami.

Gdy noc ucisza miast wrzawę
i północ kuranty wydźwania,
zmęczeni pędem codzienności
kładziemy się do spania.

Zwiastuny zimy!


Zasnuło się niskie niebo
dziś zimy zwiastunami,

nieboskłon przykrywając
ciemnych chmur kocami.

 

Bliskim odgłosem grzmotów
cold grozę sieje wśród ludzi,
w pościel wchodzącą naturę
ze snu zrywa i budzi.

Poddać się zimie nie chce
grożąc jej błyskawicami,
świetliste ciskając pioruny
stoi przed jej szeregami.

Wiatrem siarczystym z północy
ugasić je zima próbuje,
groźnie odgłosy grzmotów
śniegiem głuszy, tonuje.

Wichurą gnie drzewa do ziemi
zrywając z ich liści szatę,
jesień moc chcąc pokazać
zapala piorunem chatę.

Tak z sobą od lat tysięcy
kłócą się, siły marnują,
wiernych fanów szeregi
przeciw siebie buntują.

Jedni kochają jesień
jej urzeczeni barwami,
drudzy tęsknią już teraz
za śniegiem , kuligiem, nartami.

niedziela, 3 listopada 2013

Puk-puk, jestem

Puk- puk już tutaj jestem
po takim długim czasie,
rodziców chcę powitać
i siostrzyczkę Michasię.

Puk- puk to już nareszcie
już wyszłam z twego brzuszka,
twój pocałunek czuję
jak moją główkę muska.

Puk- puk chcę poznać życie
chcę bawić się lalkami,
po mokrej trawie biegać
zachwycać się kwiatami.

Przede mną długa droga
jak los na to pozwoli,
chcę waszym być spełnieniem
ukoić jak coś boli.

Mamusiu pragnę bardzo
byś bajki mi czytała,
w kucyki plotła włoski
w sukienki ubierała.

Byś tato mi pokazał
jak gra się w chowanego,
tajniki życia zdradził
by poznać coś nowego.

Byś pokazał mi dziadku
bo czasu masz niewiele,
jak przeżyć dzień tygodnia
by tak był jak w niedzielę.

Ty babciu mi pozwalaj
na wszystko co nie wolno,
kobiecość we mnie obudź
bym była jak ptak wolną.

Puk- puk, zostanę z wami
jak na to pozwolicie,
swym śmiechem wam wypełnię
zapracowane życie.

Choć jestem jeszcze mała
jak okruszek, jak lalka,
chcę przez was być kochana
puk- puk, to ja Natalka.

sobota, 2 listopada 2013

Nocna podróż

Zatopiony w ciszy nocy

snami jeszcze otulony,
z za firanki ciężkich powiek
wstałem, sobą przestraszony.

Sen malował swe obrazy
w jakiejś innej codzienności,
świat tajemny pokazując
pełen cudów, przeciwności.

W jakimś innym obcym świecie
do poduszki przytulony,
podróżnikiem byłem w czasie
z postaciami z innej strony.

Niby sen to, niby jawa
widzę wszystko tak wyraźnie,
moja postać tam i tutaj
przeszłe oraz przyszłe jaźnie.

Coś co było i co będzie
zobaczyłem w snu obrazie,
jak w TV o złym odbiorze
w czarnym białym są przekazie.

Długo leżałem w bezruchu
senną marą przestraszony,
w nocnej ciszy nasłuchując
jakichś znaków z drugiej strony.

Może tam jest miejsce Boga
lub przepiękne obce światy,
czeka na nas tam spełnienie
lub u obcych kazamaty?

Tęczowy dywanik

Na skoszonej trawie
ostatni raz w tym roku,
dywanik z liści leży
dodając jej uroku.

Wplecione w trawę liście
barwami tęcz się mienią,
utkały ten kobierzec
natura wraz z jesienią.

Już ogród uprzątnięty
schowane stół, huśtawka,
pozostał w barwach skalniak
oraz pod drzewem ławka.

Lata są coraz krótsze
lub mi się tak wydaje,
bo słońce wcześnie znika
i co dzień później wstaje.

I jesień jakaś krótsza
i wiosna nie najdłuższa,
też zima chociaż sroga
się zdaje szybciej puszcza.

Może im człowiek starszy
czas życia szybciej leci,
zmieniając rytm istnienia
dla starych lub dla dzieci.

Widząc jak mi umyka
mój czas między palcami,
wybiorę się na spacer
pustymi już polami.

Do parku wezmę Anię
i na przechadzkę w lesie,
posłuchać opowieści
co wiatr jesienny niesie.

Zmiana warty!


To nie są żadne plotki
lub też komików żarty,
w naturze nastąpiła
na dobre zmiana warty.

Tak kiedyś płodna matka
pachnąca pól zbożami,
zmęczona ciężką pracą
okryła się mgiełkami.



Wstaje więc coraz później
spać zaś się wcześnie kładzie,
zostawia lasy, parki
zmoknięte i w nieładzie.

Jak u mamy przy piecu
cieplutkie dni za nami,
błękitne kiedyś niebo
pokryte jest chmurkami.

Już puste ptasie gniazda
umilkły młodych trele,
cichutko jest wieczorem
jak w czasie mszy w niedzielę.

Wiatr hula wśród gałęzi
jesieni brzmi muzyka,
golutka już czereśnia
konary swe wytyka.

Tuła się po opłotkach
ubrana w liście jesień,
owoce z pól i sadów
w koszyku wielkim niesie.