poniedziałek, 27 stycznia 2025

 


                       Coraz jaśniej


Coraz jaśniej jest na dworze

i głośniejsze ptaków głosy

ranny chłodzik na roślinach

porozwieszał krople rosy


Choć na niebie chmur kotara

zapowiada dzisiaj deszcze

nic nie szkodzi, bo naturze

pewno się przydają jeszcze


Trawnik ciągle jest w letargu

czeka na promienie słońca

wilgę słychać obok w lasku

świergot kosa oraz dzwońca


Ja przy kawce już od dawna

Wena mnie drażniła może

lub też lubię jak za oknem

życie budzi się na dworze


Za oknami wirus z wiosną

nie potrafią dojść do zgody

wygoniły ludzi z miasta

puste parki i ogrody


Na tarasie stół, krzesełka

skalniak jeszcze bez koloru

grill oziębły w kącie stoi

i my jakoś bez humoru


Przecież kwiecień już u progu

bazie w krasie na wierzbinie

i Wielkanoc przed oknami

czeka kiedy kryzys minie


Zrobię jeszcze jedną kawę

widząc że już wstała Ania

zapraszając dzionek w gości

zasiądziemy do śniadania


                                    Przemijanie


Stanął Czas nieubłagany

przed istnienia mego drzwiami


przewijając wspomnień filmy

kadr za kadrem wieczorami


Coraz szybszy jego galop

pędzi, gna jak koń spieniony

choć próbuję go powstrzymać

wspominając czas miniony


Korzystając z cugli marzeń

bieg czasami zwalniam jego

oddalając w nieskończoność

czekające piekło- niebo


Powiesiłem na przeciwko

wielki zegar na mej ścianie

by wskazówek grożąc palcem

wciąż zadawał mi zadanie


On wie jak ucieka życie

gwiazd na niebie pchany mocą

cele nowe wyznaczając

gdy marzymy o nich nocą


Wisi zegar z wskazówkami

tak zwyczajnie, ku przestrodze

bym poczucie miał nicości

w mojej krótkiej życia drodze

 


                                  Wirusowa wiosna

Choć za oknem już jest marzec

i widziałem już bociana

coś na wiosnę nie wygląda

kiedy wstaję wcześnie z rana


Jeszcze ogród jest w nieładzie

trawnik jak w odłogu pole

pewno wiosna z siostrą zimą

zamieniły z sobą role


Chociaż wróble już zalotach

sroka dach nad gniazdem robi

to skalniaka kiedyś w barwach

jeszcze żaden kwiat nie zdobi

Zatrzymało coś wiosenkę

mówią w mediach, że Corona

nie wpuszczają przez granice

wszyscy muszą siedzieć w „doma”


A nuż stoi przed szlabanem

przez granicę przejść nie może

wczesny ziemniak nie wyrośnie

w polu się zmarnuje zboże


Na nic werwa w starczym ciele

chęć by zrobić coś w ogrodzie

tylko ptak, i myśl ulotna

może dziś żyć na swobodzie


Zmieni wirus nasze życie

w strachu kując nas kajdany

zamknie drzwi przed znajomymi

czyniąc twierdzą domu ściany


 


Zmian szukając


W podróż z żonką się wybrałem

przekraczając państw granice

między dawnym i dzisiejszym

chcąc zobaczyć tam różnice


Zapomnienia idąc drogą

krocząc wspomnień ulicami

przeszłość trudno było znaleźć

za nowości pejzażami


Kumpli spotkać się udało

przywołując lata młode

czas beztroski wspominając

pasje wspólne i przygodę


Zaproszony przez „Catenę”

dzięki Bogu bez roweru

zasłuchany w dźwięk gitary

poznać mogłem kumpli wielu


Las Segiecki zobaczyłem

hałdę Gwarków, wyrobiska

miejsca dawne, okolicę

która sercu tak jest bliska


Otworzyłem wspomnień bramy

i dzieciństwa drzwi podwoje

szedłem polem gdzie dzik z sarną

dziś uprawia czarną rolę


Odwiedziłem moich bliskich

tylko z Anią, my oboje

groby ojców, gdzie po wszystkim

może będzie miejsce moje


Pozostały granic płoty

gdzieś daleko poza nami

zabarwiając czerń przeszłości

tęczowymi przeźroczami


 

                   Najpiękniejsza



Jak dziewczyna po zalotach

zawstydzona i w rumieńcach

stoi w pięknej drzew koronie

jak dziewoje na przyjęciach


Jej korona w liściach cała

w barwach tęczy do jesieni

pewno wtedy mróz zalotnik

wstydem lica jej czerwieni


Może przetrwać do wiosenki

nic nie tracąc z swej urody

kto skosztuje jej słodkości

pozostanie wiecznie młody


Kiedy młoda, są w zieleni

z obu stron jej gładkie lica

i dopiero gdy dojrzeje

się czerwieni, krasawica


Starość mija ją choroby

piękna, zdrowa, w sadzie stoi

szkodnikowi nie smakuje

śniegu, mrozu się nie boi


Piękną z Rept ja też poznałem

tuż za domem, sobie rosła

w suknię z kwiecia ubierana

kiedy przyszła do nas wiosna


Zapomniana przez lat parę

wraca do nas do ogrodów

zawstydzając swą pięknością

koleżanki, z przednich rodów


Chcąc przedłużyć o nie pamięć

każdy chce ją mieć w ogrodzie

rozsławiając w sieci wieści

o jej smaku, jej urodzie  

 

Repecki Potok

Wśród Segieckich pięknych buków
tryska źródło rzeczki Dramy
gdzieś wśród sztolni i wyrobisk
jej początek jest jej dany

Tam w czeluściach srebrnej Góry
gdzie ma Gwarek swą krainę
zalewając jego sztolnie
musiał płacić jej daninę

Filtrowana poprzez skały
jakaś siłą nam nieznaną
wypływając na powierzchnię
stała się rzeczułką Dramą

Płynie poprzez Repty Nowe
wstęgą się przez łąki wije
ponoć nawet w jej odmętach
pstrąg i piskorz jeszcze żyje

W Reptach Starych czystą wodę
czerpie ze „Źródła Młodości"
odwiedzane bardzo często
przez miejscowych oraz gości

Dalej przez Park Donnersmarcków
płynie aż do Gwarków Bramy
gdzie ze Sztolni Fryderyka
wodą nurt jest zasilany

Nawilżając łąk obszary
tworzy piękne okolice
aby wreszcie po tułaczce
w Dzierżnie swe zakończyć życie.

 

Wąskotorowa


W Tarnowskich Górach, jest wąskotorowa

choć już jest staruszką, wciąż pędzi jak nowa

w wagonach jak dawniej, drewniane ławeczki

miejsca dla wszystkich, pakunki i teczki


Rowery też możesz, tam zabrać ze sobą

by jechać już dalej, z kumplami drogą

wstąpić do Srebra kopalni po drodze

też skoczyć na Segiet, na jednej nodze


Odwiedzić też skansen, by poznać maszyny

na kawę w kawiarni, zaprosić dziewczyny

przez Repty do sztolni, coś zjeść u Wojtachy

w „Modrej” przy żurku, zasiąść na klachy


W drodze na Góry, Wrochema odwiedzić

bo zamku historię, tam warto prześledzić

zdjęcie sobie zróbcie, w mieście z Gwarkami

bo są nam dziedzictwem, i ich pomnikami


Na rynku Sedlaczek zaprosi was w progi

przy piwku odpocznie, duch oraz nogi

jadlo w Sedlaczku też mają przednie

hotel z gwiazdkami, to przy nich blednie


Do Nakła nad zalew, by kurz umyć z ciała

pewno wycieczka, jechać by też chciała

lub znowu skorzystać z malutkich wagonów

by po swoich przeżyciach, dojechać do domów


W Górach Tarnowskich, jest


by Śląsk wam pokazać, jest latem gotowa

wrócicie z tej podróży duchowo zmienieni

i bogatsi w historię o tej pięknej ziemi