poniedziałek, 2 grudnia 2013

Święto Niepodległości

 
Rodziło się bardzo powoli
najpierw pod innymi nazwami,
istnienie swe podkreślając
wojskowymi defiladami.

Jak tort sobie kraj podzielili
Austria, ruscy, prusacy,
gdzie rząd słaby, niezgodny
szans nie mieli rodacy

Upomniał się Józef Piłsudski
po latach niewoli i głodu,
o wolność w środku Europy
i prawa do swego narodu

Na nic to wszystkim poległym
że dzień wolny ze sztandarami,
gdy życie oddać musieli
w pogoni za ideałami.

Próbuje na nowo nas dzielić
mocarstwo większe jak prusacy
Europa co wchłania Polaków
w poszukiwaniu pracy

Gdzie rząd sprzedany i słaby
bo rządzi nim globalizacja
zakują nas w pracy kajdany
bo tylko silnych jest racja!

Światło w tunelu

Wiarą tysiącletnią budowany
czas przyjścia i oczekiwania,
Biblii pisany przesłaniem
z mroku historii się wyłania.

Kim był i co nam przyniósł
co dał wybranej ludzkości,
mesjaszem był, kierunkiem
czy kością niezgody i złości.

                                                                                

Czy za to zginął na krzyżu
by nas poróżnić z innymi,
zabijać w wiary imieniu
kłócić z innymi wiernymi.

By skarbce zapełnić Papieża
Graala świętego szukali,
z krzyżem na swoich tarczach
gwałcili, palili, mordowali.

W imieniu Boga prowadzone
przez kościół płacone wyprawy,
krzyż odziewały w całun
strachu oraz niesławy.

że lepsi jesteśmy pokażmy
od dawnych krzyżowych rycerzy,
pod dach przyjmując wszystkich
też nawet jak ktoś nie wierzy

Sprawmy by nie wstał od stołu
głodny czy nie odziany
nikt z nas nie będzie uboższy
jak mu coś od serca damy

W Biblii, śruti czy w koranie
w zwojach hebrajskiej Tory,
przykłady wiary znajdziemy
oraz współżycia wzory.

Niech świeca w stroiku będzie
w ciemności drogowskazem,
siłą łączącą świata religie
bo miłość to znaczy razem.

Nostalgia

 
Okryły mgieł tumany
dzionki i poranki.
słoneczko patrzy smętnie
spoza chmur firanki.

Zaszronione ranne łąki
srebrzą się i złocą,
przymrozkiem malowane
w tajemnicy nocą.

Dywan z liści leży
w parku pod drzewami,
kożuch miękkiej waty
wisi nad stawami.

Rolnik już bez pracy
bo wcześniutkie wieczory,
z górskich hal zagnane
stada do obory.

Wkrada się nostalgia
w wierszy naszych rymy,
kroków nasłuchując
nadchodzącej zimy.

Modlitwa dziecka!

Czuwa codziennie nade mną
mój osobisty Aniołek Stróż,
chroni przed nieszczęściami
oraz grzmotami burz.

Każe mi być pracowitym
kochać rodziców i brata,
słuchać co radzi serduszko
co mówi mama i tata.

Ci którzy w nie bardzo wierzą
zobaczą nad sobą anioły,
chroniące rodziców w pracy
i dzieci idące do szkoły.

Czasami czuję Twe skrzydła
a znaczy to dla mnie wiele,
lżej mi jest jakoś na duszy

dzięki, mój opiekuńczy-Aniele!
                                                               

Prawo do łez



                                       
Prawo do łez
musi mieć z nas każdy
dorosły czy mały,
tchórz czy odważny.
                                                                         
Łez ze wzruszenia
czy wielkiej rozpaczy,
gdy ciężko na duszy
lub piękno zobaczy.


Tak jak płacz dziecka
bo coś mu się zachce,
lub serce się znajdzie
w miłości pułapce.


Bo naraz odeszło
co w życiu najdroższe,
do nie rozwiązania
są rzeczy tak proste.


Ze szczęścia wielkiego
bo ktoś obok bliski,
lub łzy pożegnania
gdy stoją walizki.

 
Trzeba odwagi
by ktoś je zobaczył,
i swą uczuciowość
nimi zaznaczył.


że nie jest herosem
choć wielki i duży,
lecz słabeuszem
gdy nad nim się chmurzy.


Są bramą otwartą
do wnętrza człowieka,
lub ochronną zasłoną
jak dla oka powieka.

Nocne życie miasta




Snują się miast ulicami
różnych mieszkańców cienie,
strach siejąc oraz zgrozę
polując na życie i mienie.

W dżungli miejskiego życia
gdzie prawa nocy panują,
 chcąc przeżyć i się wykazać
gwałcą, kradną, mordują

Lekkich obyczajów panie
czekają na chętnych miłości,
próbując za pieniądz ugasić
pragnienie ukryte w męskości.

Handlarze prochów, sprzedawczyki
w ciemnej ukryci bramie,
z działkami narkotyku omijają
jasno świecące latarnie.

Mówią że będę miał wizje
głodu powodując katusze,
diabelskim uzależniając towarem
rabują zmysły, ciało i duszę.

Jest jeszcze inna noc w mieście
kusząca reklam neonami,
muzyką klubów, dyskotek
z kawiarni i pubów zapachami.

Gdzie można spacerkiem po rękę
zostawić stres poza nami,
bulwarem nad piękną rzeką
iść w parze z marzeniami.

Gdy noc ucisza miast wrzawę
i północ kuranty wydźwania,
zmęczeni pędem codzienności
kładziemy się do spania.

Zwiastuny zimy!


Zasnuło się niskie niebo
dziś zimy zwiastunami,

nieboskłon przykrywając
ciemnych chmur kocami.

 

Bliskim odgłosem grzmotów
cold grozę sieje wśród ludzi,
w pościel wchodzącą naturę
ze snu zrywa i budzi.

Poddać się zimie nie chce
grożąc jej błyskawicami,
świetliste ciskając pioruny
stoi przed jej szeregami.

Wiatrem siarczystym z północy
ugasić je zima próbuje,
groźnie odgłosy grzmotów
śniegiem głuszy, tonuje.

Wichurą gnie drzewa do ziemi
zrywając z ich liści szatę,
jesień moc chcąc pokazać
zapala piorunem chatę.

Tak z sobą od lat tysięcy
kłócą się, siły marnują,
wiernych fanów szeregi
przeciw siebie buntują.

Jedni kochają jesień
jej urzeczeni barwami,
drudzy tęsknią już teraz
za śniegiem , kuligiem, nartami.