Dziś Michasi urodziny
więc idziemy w odwiedziny
ja wiersz piszę już od rana
torcik robi babcia Ania
Kolorowy jak bukiecik
już mi teraz ślinka leci
świeczki dwie postawi mama
bo dwa latka to już dama
Goście przyjdą w odwiedziny
ktoś znajomy i z rodziny
w pojedynkę lub grupkami
z kwiatuszkami z prezentami
Będzie miała moc radości
z tylu naraz w domu gości
szczęście będzie na jej twarzy
gdy dostanie o czym marzy
Może coś do układania
lub książeczkę do czytania
albo pieska, misia, lalkę
czy do oglądania bajkę
My zaś chcemy w podarunku
życzyć życia bez frasunku
co się szczęściem dziecka zowie
gdzie króluje, miłość zdrowie
piątek, 25 października 2013
Już za nami
w górze się zbierają ptaki,
dzionek skryty za mgiełkami
nastrój tworzy byle jaki.
Młode w gniazdach już gotowe
by odwiedzić ciepłe kraje,
słonko pracą swą znużone
co dzień sobie później wstaje.
Sentymentem przepełnione
sny nas budzą przed porankiem,
deszcz podlewa coraz częściej
bez umiaru pełnym dzbankiem.
Łany zboża już w stodołach
pozostało z nich ściernisko,
chomik zbiera resztki ziaren
widać jesień całkiem blisko.
Czas pożegnać płodne lato
podziękować za chleb, plony,
tak jak matce spracowanej
złożyć pokłon uniżony.
Witać przyjdzie siostrę jesień
z przepięknymi jej barwami,
zmysły pięknem upajając
będzie można iść parkami.
środa, 4 września 2013
Obnażone lato
bo zimno i deszczowo,
że trzeba chodzić w kurtce
i z ochroną nad głową.
Że lato gdzieś uciekło
schowało się za chmury,
jakby to był listopad
człek chodził zły ponury.
A teraz znów wokoło
stękanie, zawodzenie,
że nieprzyjazne słońce
wypala w nas istnienie.
Pozrzucać z ciał ubrania
najlepiej by nam było,
golutkim tak jak w raju
wygodnie by się żyło.
Jak na nudystów plaży
starzy czy też młodzi,
do pracy bez ubrania
golutki by przychodził.
Musiałbym tuż przed wyjściem
mą skórę wyprasować,
co zwisa popodciągać
coś wypchać i coś schować.
Zachodu co niemiara
ze względu na duchotę,
gdy wszyscy w pracy goli
jak wykonać robotę.
Więc wezmę chyba urlop
wejdę do łazienki,
napuszczę w wannę wody
skrywając moje wdzięki.
Kudłate myśli!
Gdyby pani ma wiedziała
że mam myśli tak kudłate,
wzięła by do ręki miotłę
lub co gorzej mokrą szmatę.
Gdyby mogła się dowiedzieć
co się przyśni mi nocami,
wybiłaby mi to z głowy
lub pognała by z wiatrami.
Playboy, nimfy i golizny
chodzą w nocy po mej głowie,
chociaż całkiem to przyjemne
może nie wyjść mi na zdrowie.
Staram więc się po cichutku
tylko dla mnie oraz skrycie,
w śnie stronice oglądając
z goliznami w sex zeszycie.
Że się w śnie wygadam boję
co się przecież zdarzyć może,
będę musiał się spowiadać
a pokuta-nie daj Boże.
Może tylko porównuję
że z nich ona najładniejszą,
i wśród wszystkich tych piękności
będzie zawsze moją, pierwszą.
Grymas przeciwności
Gdy wrażenie mam być starym
w życiu same przeciwności,
dzień się budzi zachmurzony
partner chodzi pełen złości.
Kiedy słońce zawstydzone
z chmur wystawia swe oblicze,
los nie spełnia moich marzeń
nic jest z tego na co liczę.
Szef nie myśli o podwyżce
gdera jakby był teściową,
chociaż pustkę mam w umyśle
wciąż przynosi pracę nową.
W Toto-Lotku znów nie zgadli
mych numerów pewnych przecie,
gdy nie widzę tak jak zawsze
piękna w jakiejś SEX kobiecie.
Wtedy siadam przed laptopem
posyłając uśmiech Venie,
widząc jak pod jej natchnieniem
parą rymów gładko płynie.
Choć niedzielny ze mnie pisarz
lepiej mówiąc wierszokleta,
słońce znów zaczyna świecić
wygląd sexy ma kobieta.
Szef jest naraz pracodawcą
pech i los zły bez znaczenia,
na ból głowy od zmartwienia
nie potrzebna ASPIRYNA.
Cieszę się z spaceru w deszczu
z przeciwności kpię grymasu,
mając Anię przy mym boku
drwię z upływającego czasu.
niedziela, 14 lipca 2013
Dzień nowy
do okien już puka jutrzenka,
senu rozwiewając opary
jak mgła delikatna i miękka.
By miejsce na przeżycia zrobić
sny nocne zapomnieć nam każe,
by kładąc się spać wieczorem
znów przeżyć wyświetlić miraże.
Lub może coś Wena podpowie
w rymy coś składnie ułoży,
wiersz, prozę lub jakiś poemat
w szufladę poety włoży.
W takt nocy, dni i poranków
w życiorysie przez nas pisanym,
miłości odkryjesz słodycz
i trosk jątrzące się rany.
Biblijna to alfa i omega
początek i koniec istnienia,
gna wszystkich nas nieubłaganie
do piekła lub wieczego zbawienia.
sobota, 6 lipca 2013
Słodkie korale
Kiedyś pięknie ubrana
w szacie bielusieńkiej
kusiła uwodzicieli
zapachem i wdziękiem
W około niej tańczyli
jej pięknem zachwyceni
wejść próbując w jej
łoże
ukrytego wśród zieleni
Dziś w czerwonych
koralach
bo to podobno w modzie
owocem przyozdobiona
czereśnia w naszym
ogrodzie
Subskrybuj:
Posty (Atom)